piątek, 3 stycznia 2014

3 styczeń 2014

(historia nie dotyczy mnie. Jest to pamiętnik schizofreniczki)
Dzień zaczął się okropnie. Wstałam z myślą, żę znów muszę oglądać te parszywe mordy w szkole. Wczoraj tego uniknęłam. Złapała mnie choroba. Szkoda, że to tylko przeziębienie...Starałam się myśleć pozytywnie o tym dniu w szkole. Jednak nie jest to takie łatwe skoro nigdy nie miałam dobrego dnia. Każdy musiał mieć w sobie coś co by go zepsuło. Cóż, życie. Dzisiaj głosy w mojej głwoie nie dawały znaku życia. To dobrze. Mogłam normalnie funkcjonować. Ale tylko przez jakiś czas. Dzwonek o 8.50. Ja jak zwykle spóźniłam się na pierwszą chemię. Opierdolili mnie jak zwykle. Tylko mnie tak traktują. Inni są jacyś wyjątkowi ? Trochę nie rozumiem. Czasem zastanawiam się czy jestem człowiekiem. Każdy traktuje mnie jakbym była niewidzialna. Nikt nie zwraca na mnie uwagi. Wszyscy maja mnie w dupie. Jednak gdy zdarzy mi się jakieś potknięcie, wszyscy nagle mnie zauważają. Jestem wtedy w centrum uwagi. Lubię tam być. Po powrocie do domu jak zwykle obiad. Głosy w mojej głowie tym razem dały mi spokój. Gdy poszłam na górę za oknem już się ściemniało. Wiadomo. Godzina 16.30, zima. Za oknami robi się już ciemno. Tego wieczora przybyła do Nas mgła . To dziwne, nigdy nie widziałam czegoś takiego ogromnego. Na dworzu było ponuro i szaro. Tak samo jak w moim życiu. Jednak nic się nie pozmieniało. Wszystko było takie same. Rozwalony płot sąsiada nadal nie naprawiony. TAK JAK MOJE BLIZNY. W patologicznej rodzinie obok, nadal nie znaleziono jakiegokolwiek rozwiązania. TAK JAK GŁOSY TŁUMIĄCE SIĘ W MOJEJ GŁOWIE. Usiadłam na parapecie i wpatrywałam się na dziwki szukające szczęścia u przechodniów. To już one mają lepsze życie od mojego. Znajdują od czasu do czasu szczęście. Ja nawet nie wiem gdzie go szukać. Napewno nie w rodzinie. Napewno nie pośród znajmych. Nawet ich nie mam. To żałosne prawda? Połozyłam się na łóżku wpatrywają się w świecące gwiazdki na moim suficie. One błyszczą. Mają czym. Mają baterie ja nawet nie mam siły. Trochę to smutne, bo tych gwiazdek nawet tam nie ma. Tylko brudny popękany sufit. Trudno jest tak żyć. W końcu mam nowotwór wyobraźni. Jebaną schizofrenię. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz