(historia nie dotyczy mnie. Jest to pamiętnik schizofreniczki)
Jakoś nie czułam tego nowego roku. Sylwestra spędziłam sama podczas gdy wszyscy moi znajomi bawili się
razem. Pooglądałąm fajerwerki i poszłam spać. Nie miałam ochoty wstawać. Wstawać z myślą, że ten dzień
będzie taki sam. Mam dosć tych życzeń na facebooku, że ten rok będzie lepszy. Nie, nie będzie. Będzie gorszy. Tak jak każdy kolejny. Musiałam wstać. Ubrałam się w ciepły szlafrok i zeszłam na dół. Rodzice znów się kłócili. Nie mamy czym zapłacić za rachunki. Tato znów nie dostał wypłaty. Głodna sięgnęłam po serek z lodówki. Głosy w mojej głowie znów nie pozwalałymi jeść. Kolejny dzień na głodówce. Usiadłam na komputer. Tak w prawdzie stare, szare pudło. Na forum klasowym znów poczytałam różne ploty o mnie. Znajomi piszą, że pewnie teraz znów się tne i przejmuje się wymyślonymi głosikami w głowie. Kiedyś się z tego śmiałam lecz z każdym dniem to robi się coraz mniej śmieszne. Jak zawsze zaczęłam im tłumaczyć, że nikt nie jest idealny. Głosy w mojej głowie kazały mi przestać, bo i tak nikt mnie nie lubi. Zasnęłam. Śniła mi się klatka w której jestem uwięziona. Ludzie stali dookoła mnie i mówili mi jaka ja jestem brzydka i gruba. Obudziłam się. Była godzina 16.00. Mama woła mnie na obiad a głosy wciaż mi mówią żebym nie jadła. Mam już dość. Włączyłam piosenke Justina Biebera na moim starym walkmanie i czułam się wspaniale. Tylko on potrafi mi pomóc. Mimo, że nie ma go przy mnie czuje, że pomaga mi w każdej sekundzie życia. Tylko on podtrzymuje mnie przy życiu. Poszłam do łazienki. Znów chciałam to zrobić. Pociąć się. Dlatego, bo moje marzenia nigdy się nie spełnią. Ale słowa "Believe" w piosence Justina pozwoliły mi pomarzyć. Nie zrobiłam tego. I tak blizny na moim rękach nie chcą się goić. Szlochając pomyślałam jakie życie może być cudowne. Czemu to akurat mnie spotkało ? Chciałam uciec od myśli zanurzając się w głębokim śnie. Nie zawsze jest tak łatwo. Jutro znów do szkoły. Wiecie jak bardzo jej nie lubie ? Tych fałszywych ludzi którzy wciąż cisną cię wzrokiem. Te parszywe mordy nabijające się z Ciebie i twojej choroby. Nauczyciele, którzy myślą, żę są wszechwiedzący i obrażają Nas na każdym kroku. Jaki ten świat jest pojebany. Skoro każdy mówi, że jest wspaniały to czemu jest tyle samobójców na tym świecie? Czemu jest tyle niewyleczalnych chorób? Czemu umieramy? Po co żyjemy? Żeby umrzeć? Cały czas pytania mieszają mi się w głowie lecz na żadne nie ma odpowiedzi. Straszne myśli przybywają mi do głowy. Głosy mówią żebym się zabiła. Codziennie to samo. Ale tak pomyślałam, że śmierć musi być piękna skoro tyle osób o niej marzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz